Strefa Twojego pupila - nowości i porady dotyczące zwierząt domowych

Pan Hektor – bohater Internetu

Pan Hektor – bohater Internetu

Jeszcze kilka lat temu był po prostu ukochanym pupilem swojej opiekunki. Dziś Pan Hektor to jedna z najbardziej rozpoznawalnych psich postaci polskiego Internetu – pewny siebie, zabawny i absolutnie nie do podrobienia. Jego filmiki bawią tysiące odbiorców, a charakterystyczny głos i poczucie humoru sprawiły, że stał się wirtualnym przyjacielem dzieci i dorosłych. O tym, jak zwykły pies stał się internetowym fenomenem, jak wygląda codzienność „Pana Hektora”, rozmawiamy z jego opiekunką – Anną Tarką.

 

Jak zaczęła się historia Pana Hektora?

To wszystko zaczęło się od TikToka, bo konto na Instagramie pojawiło się dopiero później. Przeglądałam różne treści na TikToku, korzystałam z tej platformy, napotykałam na filmiki z mówiącymi pieskami. One mnie zawsze niezwykle bawiły. Stwierdziłam, że z racji tego, że mam wspaniałego pieska, mnóstwo nagrań, różne jego wygibaski i zabawy, to powrzucam to na TikToka. Na początku było tak, że nie umiałam używać modulatora głosu i kopiowałam lektora, podkładałam ten głos pod swój filmik. Pomimo tych trudności, świetnie się przy tym bawiłam. Nieco później – pamiętam dokładnie ten dzień, siedziałam w sypialni, próbowałam rozszyfrować, jak to się robi, żeby podłożyć do filmiku swój głos. W pewnym momencie udało mi się! Wyszłam z sypialni i powiedziałam do męża: „Piotrek, udało się! Teraz rozwalę system!” (śmiech) I rzeczywiście po pewnym czasie, przynajmniej według mnie, udało mi się tego dokonać. Ludzie zaczęli obserwować Hektorka, pokochali jego humor, żarty, jego samego.

 

Biorąc pod uwagę liczbę obserwujących, rzeczywiście można śmiało powiedzieć, że udało się Pani mocno rozwinąć popularność profilu.

To zależy jakie ma się założenia, ale dla mnie to jest na pewno sukces. W tym momencie na Tik Toku obserwuje nas 103 tysiące osób, na Instagramie troszkę mniej – 50 tysięcy. Dla mnie najważniejsze jest to, że ludzie naprawdę kochają Pana Hektora.

Pan Hektor - bohater Internetu

Foto. archiwum prywatne

A jakim psem jest Hektor?

Pytanie, Hektor czy Pan Hektor? To jest różnica. To są dwie całkiem odrębne postaci. Mojego Hektora bardzo ciężko opisać, nie jest jednowymiarowy, ale na pewno jest wrażliwym pieskiem, który uwielbia się bawić, jest bardzo emocjonalny, radosny, towarzyski i robi wszystko na swoich zasadach. Jest też niezwykle usłuchanym pieskiem.
Z kolei Pan Hektor to postać, która powstała z połączenia wizerunku Hektorka i mojego głosu. Pan Hektor, tak mi się wydaje, to jest postać bardzo pewna siebie, która nie boi się wyrażać swojego zdania, posiada dużą dozę dystansu do siebie i otaczającego go świata. Z gronem oddanych przyjaciół, w tym kultowym Władkiem, którego nikt nie widział, a każdy kocha. Wspominam go tu, bo jest on nieodłączną częścią życia Pana Hektora.

 

Jak wygląda Wasz proces nagrywania i przygotowywania treści do publikacji?

Ja często nagrywam Hektorka, rejestruję po prostu jego codzienność. Oczywiście zdarzają się momenty, kiedy mam jakiś pomysł, napiszę scenariusz i go nagrywamy, więc pojawia się potrzeba ustawić pieska, przygotować scenografię itd. Natomiast najczęściej nagrywam Hektora w jego codziennym życiu. Mamy taką serię daily vlogów. Często nagrywamy Hektora podczas różnego rodzaju podróży. Lubimy zabierać go na wyjazdy – w góry, nad morze, ogólnie w ciekawe miejsca. Ale to jest takie nagrywanie „przy okazji”. On w ogóle nie czuje, że coś szczególnego w danym momencie się dzieje. My i tak byśmy robili te wszystkie rzeczy, więc pewnie bym to nagrywała, nawet jeśli nie planowałabym tych filmów potem publikować. Prowadzimy również lubianą serię, którą nazwałam Kuchnia Pana Hektora, w której gotujemy wspólnie przekąski dla Hektorka, on oczywiście prowadzi nas przez każdy etap gotowania w swoim zabawnym stylu. Niektóre przepisy pojawiają się na profilach Pan Hektor, inne na moim prywatnym profilu na Instagramie i Facebooku, na które również serdecznie zapraszam. Jeśli chodzi o praktyczny aspekt, to nagrywam materiał, siadam do montażu, gdy już mam zmontowany filmik, dodaję głos Pana Hektora i efekty dźwiękowe, na koniec napisy i filmik leci w świat.

 

A jak Hektor czuje się przed kamerą?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musiałabym zapytać samego Hektorka. (śmiech) Natomiast jeśli chodzi o to, jak się zachowuje, to dla niego to już jest normalne. Ja go nagrywałam niemal od zawsze. Zaczęłam publikować filmiki, kiedy Hektor miał trzy lata. Wcześniej również go nagrywałam – prywatnie, dla siebie, zwłaszcza kiedy robił jakieś śmieszne rzeczy. Można powiedzieć, że był obeznany z telefonem od maleńkości. Raczej nie widzę po nim, żeby go to stresowało. Dla niego to jest po prostu codzienność. Kiedy widzę, że robi coś zabawnego, to nagram. Powiedzmy, że filmiki to jest ok. 10% naszego życia.

 

Rozumiem, że wszystko odbywa się z poszanowaniem zdrowia i samopoczucia Hektorka.

Oczywiście, to jest najważniejsze. Nie nagrywam Hektora, kiedy źle się czuje, boli go brzuszek itp. Nikt by nie chciał być nagrywany w takich momentach, więc to nie jest tak, że ja cały czas chodzę za nim z telefonem. Chciałabym wspomnieć również o tym, że kiedy nagrywam pod scenariusz, gdy Hektor widzi, że wyciągam statyw, to reaguje bardzo pozytywnie. On wie, że takie akcje wiążą się ze smaczkami, z fajną zabawą. Na wypadach nie zauważa samego nagrywania, bo jest zajęty niuchaniem, wąchaniem i przeżywaniem podróży.

 

Niedawno ukazały się książki z przygodami Hektora – skąd wziął się taki pomysł?

Można powiedzieć, że już od czasów młodzieńczych chciałam napisać książkę. To były czasy gimnazjum. Wtedy narodziła się we mnie potrzeba pisania. Później proza życia, studia, praca w wojsku oddaliły mnie od tej czynności. Idea powstania książki o Hektorze pojawiła się, gdy zauważyłam, że Pan Hektor to taka charakterystyczna, lubiana postać. Podobało mi się, że on tak mocno bawi ludzi. Stwierdziłam, że fajnie byłoby uwiecznić historie z filmików w postaci książeczek. Oczywiście te książeczki są w całości oparte na faktach, na rzeczywistych wydarzeniach z życia Hektora. Bohaterowie, którzy tam występują, pieski (Reksio z pierwszej części, Marian i Iron z drugiej książeczki), to wszystkie są prawdziwe psiaki, kumple Hektora. Zależało mi, żeby to były książki dla dzieci oparte na faktach.

 

Rozumiem, że Hektor mocno wpływał na fabułę samych opowieści, bo to opowieści o nim.

Dokładnie tak. Pierwsza część – Pan Hektor jedzie na wieś, to opowieść Hektora o dniu spędzonym na wsi ze swoją psią rodzinką. Oczywiście miejscem akcji jest moja rodzinna wieś Orłów, którą często odwiedzamy. Przy okazji tych pobytów często nagrywam filmiki, niektóre z nich były inspiracją do napisania książeczki. Jeśli chodzi o drugą książeczkę, Pan Hektor i osiedlowa zagadka, tu akcja toczy się w naszym Krakowie. W tej opowieści Hektor i jego osiedlowi kumple rozwiązują pewną ciekawą zagadkę. Oczywiście jest pełna humoru i pieskowych spraw.

 

Gdzie można nabyć książki? Czy są ogólnie dostępne do sprzedaży?

Książeczki o Hektorku wydaję w formie self-publishingu, czyli osobiście zajmuję się wszystkim, od momentu napisania do wydruku i sprzedaży. Dlatego też nasze książeczki można dostać póki co wyłącznie na naszej stronie internetowej panhektor.com, ale pracujemy nad szerszą dystrybucją.

 

Odsyłamy w takim razie czytelników zainteresowanych książkami na stronę panhektor.com i zachęcamy do zakupów.

Tak. Dodam również, że jesteśmy w procesie wydawniczym trzeciej książeczki, więc niebawem powinna się pojawić kolejna opowieść o Hektorze.

 

Jak Pan Hektor jest odbierany przez obserwatorów. Czy jest rozpoznawalny?

Tak, tak. Przyznam szczerze, że już po pierwszych miesiącach, kiedy rozpoczęliśmy swoją działalność w Internecie, ludzie nas zaczepiali. Miałam wtedy takie odczucie: „Wow, tak szybko ludzie zaczęli rozpoznawać Hektorka!”. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Podczas takich spotkań każdy się zastanawia, kiedy wreszcie coś powie. (śmiech) Rozbraja mnie to, że niektórzy znają na pamięć niektóre filmiki. Zaczęli posługiwać się niektórymi tekstami Hektorka na co dzień. To zabawne i niezwykle urocze.

Pan Hektor - bohater Internetu

Foto. archiwum prywatne

Skąd ten fenomen Hektora?

Naprawdę sama nie wiem. Pan Hektor stał się takim przyjacielem po ciężkim dniu pracy. Ludzie mogą włączyć jego profil i chwilkę odetchnąć przy tym pewnym siebie psiaku, który mówi, który ma swoje opinie na różne tematy, który świat widzi na swój sposób. Jest mocno pozytywny i po prostu nie da się go złamać. To jest chyba właśnie potęga pana Hektora. Najbardziej wzruszają mnie momenty, kiedy piszą do mnie rodzice dzieci oglądających filmiki. To są dzieci, które zmagają się często z różnymi problemami, np. dzieci z autyzmem, z problemami w szkołach itd., ale nie tylko. Mocno mnie wzrusza, gdy rodzice piszą, że te dzieci czekają, żeby mogły wrócić do domu i pooglądać sobie pana Hektora, bo stał się ich prawdziwym przyjacielem, który ich wspiera w trudnych momentach. Daje wytchnienie i odciąga uwagę od trudniejszych spraw. To jest dość niespodziewany skutek naszej działalności w Internecie. Hektora obserwuje wiele osób w starszym wieku, które też lubią oglądać jego przygody, i którym też dotrzymuje towarzystwa na co dzień. Wirtualnie oczywiście. Pan Hektor mówi do tych wszystkich ludzi: „Nie bierzmy życia, aż tak na poważnie. Chodź, pokaże Ci jak nabrać do niego trochę dystansu”.

 

Czy można uznać, że profil Pana Hektora to nie tylko rozrywka, ale też przestrzeń edukacyjna?

Jeśli chodzi o działalność edukacyjną w psiej sferze to robimy to raczej w takim niższym poziomie, w porównaniu do innych psich kont. Przede wszystkim skupiamy się na tym, by bawić, rozweselać ludzi. To był mój pierwszy cel – pokazywanie świata przez pryzmat zabawy, odczuwania rzeczywistości przez zwierzaka. Dodatkowym plusem jest to, że ludzie – zwłaszcza dzieci, bo to od rodziców mam najczęściej feedback, którzy nas obserwują, lepiej traktują swoje zwierzaki, zwłaszcza pieski. Pan Hektor pokazuje, że psiak może być postacią uczłowieczoną. Podoba mi się to, że wpływa on na poprawę stosunku ludzi do zwierząt. Pan Hektor i nasza relacja pokazują, jak może być traktowany zwierzak w domu. Jeśli dzięki nam poprawi się stosunek dzieci do ich zwierzaków, to będzie to świetny efekt edukacyjny naszego profilu.

 

Opowiedz, proszę, jak Hektor jest traktowany w Waszej rodzinie.

Po pierwsze, Hektor ma mnóstwo praw. Czasami się śmiejemy, że więcej niż my. Jest on pełnoprawnym członkiem naszej rodzinki. Kiedyś mój mąż powiedział zdanie, które utkwiło mi w pamięci i uważam, że jest ono piękne. Powiedział, że on (Hektor – przyp. red.) nie zobaczy nic więcej, niż my mu pokażemy. I to jest właśnie piękne, że my staramy się Hektorowi pokazywać też rzeczy dość nietypowe dla psa. On czasami przejawia zachowania, które powodują, że naprawdę jestem w szoku. I myślę, że to właśnie dzięki temu, że nie zawężamy mu tej percepcji poznawania świata. Kiedy mój mąż majsterkuje, Hektor potrafi podejść i patrzeć, obserwować, jakby naprawdę interesował się tą czynnością. Dajemy mu wąchać różne rzeczy. Kiedy idziemy przy wysokim murku, to bierzemy go na ręce, żeby też zobaczył, co za nim jest (teraz już sam się domaga, żeby go podsadzać). Hektor jeździ z mężem na hulajnodze czy motocyklu. Oczywiście z zachowaniem środków bezpieczeństwa. Pokazaliśmy mu, że się da i teraz chce z tego sam korzystać. Jak tylko widzi, że wyciągamy hulajnogę, to od razu na nią wskakuje.

 

Masz jakieś plany na przyszłość związane z Panem Hektorem?

Tak, nadal planujemy tworzyć różnego rodzaju serie, tak jak np. wspomniane wcześniej daily vlogi Hektora. Tworzymy też aktualnie serię Kuchnia Pana Hektora. Ja w ten sposób zaczęłam mocno rozwijać swoje prywatne konto. Publikuję na nim filmy, pokazuję, w jaki sposób przygotowuję różne smaczki dla Hektorka. Już od dawna czułam potrzebę, by mieć wpływ na to, co Hektor dostaje w smaczkach. Karmę ma stałą, dopasowaną – nie zmieniamy jej, ale smaczki dostaje różne. Zaczęłam więc samodzielnie przygotowywać dla niego te smaczki. Myślę, że przez to motywuję ludzi, by mnie naśladowali i dbali o to, co jedzą ich zwierzaki. To jest ciekawe, że ludzie chcą oglądać filmiki z gotowaniem, chcą przygotowywać dla własnych piesków różne potrawy. Dlatego myślę, żeby w tę stronę bardziej się rozwijać. Dla mnie to też super rozrywka, bo ja uwielbiam spędzać czas w kuchni. Moim kolejnym marzeniem jest wydanie książki kucharskiej z przepisami dla piesków. Jednak na razie przed nami premiera trzeciej książki z przygodami Pana Hektora.

 

W takim razie życzę powodzenia w dalszych działaniach i bardzo dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Martyna Major

Artykuł z magazynu PUPIL numer 1(41)/2026