Przez lata prowadzenia hodowli kotów najczęstsze pytanie, jakie słyszałam od osób dzwoniących w sprawie kociąt, nie dotyczyło rodowodu, charakteru ani ceny. Brzmiało: „Czy on jest odpowiedni dla alergików? Bo mąż ma uczulenie”. To pytanie stawia hodowcę w niewygodnym miejscu. Odpowiedź „tak” sprzedaje kocięta. Odpowiedź „nie” zamyka rozmowę. A uczciwa odpowiedź jest dłuższa niż jedno słowo i wymaga wyjaśnienia, czym w ogóle jest alergia na koty. Ten tekst jest tą dłuższą odpowiedzią – dla hodowców, którzy to pytanie słyszą, i dla opiekunów, którzy je zadają.








