Strefa Twojego pupila - nowości i porady dotyczące zwierząt domowych

Miłość i przywiązanie zapisane w biżuterii

Miłość i przywiązanie zapisane w biżuterii

Miłość do zwierzęcia nie kończy się wraz z pożegnaniem. Dla wielu opiekunów pozostaje w codziennych gestach, wspomnieniach i drobnych przedmiotach, które pomagają zachować bliskość mimo straty. Sandra Muras, twórczyni marki Leśne Szepty, zamienia te emocje w subtelną biżuterię pamiątkową – tworzoną z futerka, odcisków noska czy łapki ukochanego pupila. W rozmowie opowiada o tym, jak z osobistego doświadczenia bólu i miłości narodziła się wyjątkowa forma rękodzieła, która dla wielu osób stała się symbolem pamięci, więzi i ukojenia.

Rozmowa z Sandrą Muras,
artystką i twórczynią profilu Leśne Szepty.

Pamiętasz pierwszy moment, w którym pomyślałaś, że wspomnienie o zwierzaku można „zamknąć” w biżuterii?

Doskonale pamiętam moment, w którym pomyślałam o stworzeniu pamiątki po pupilu. Wyszłam od weterynarza ze swoim chorym królikiem w transporterze, próbując poukładać sobie to, co przed chwilą usłyszałam. Mariuszek, mój pierwszy królik, od kilku miesięcy chorował na zapalenie płuc i żadne leki nie przynosiły poprawy. Tego dnia usłyszałam, że kończą nam się opcje. Wieczorem przeglądałam Internet w poszukiwaniu inspiracji, w jaki sposób można upamiętnić swojego pupila – obrazy, odciski łapek, zdjęcia czy obroże zatopione w żywicy. I nagle wyskoczyła mi na zagranicznej stronie biżuteria z futerkiem zatopionym w żywicy. Uwielbiam minimalne, subtelne pamiątki i od razu poczułam, że muszę sama taką stworzyć, póki mój królik jest jeszcze ze mną. Kilka tygodni później, gdy leczenie nie przyniosło efektu, musiałam podjąć ważną decyzję i pozwolić mojemu ukochanemu pupilowi odejść. Pojawił się w moim życiu niespodziewanie, pokazał mi, jak bardzo można bezinteresownie kochać zwierzę, zainspirował do stworzenia Leśnych Szeptów i odszedł. Od tego wydarzenia minęło ponad 5 lat, założyłam i rozwinęłam firmę, przeprowadziłam się na drugi koniec Polski, zostałam złotnikiem, poznałam miłość swojego życia, przeżyłam odejście drugiego króliczka Osaki i kota Dużego, przygarnęłam psa Foresta oraz kotkę Kicię. Zmieniło się wiele, ale zwierzęta wciąż są obecne w moim życiu i są moją największą radością, odpowiedzialnością i inspiracją.

Miłość i przywiązanie zapisane w biżuterii

Biżuteria z futerkiem Fado, Sandra Muras

Kiedy po raz pierwszy pokazałaś swoją pracę komuś spoza najbliższego kręgu – jaka była reakcja?

Osoby spoza kręgu najbliższych reagowały na taką biżuterię bardzo empatycznie. Trafiałam ze swoim pomysłem do osób, które tak jak ja, traktują swoje zwierzę jak członka rodziny. Ciekawe natomiast były reakcje osób bliższych. Część z nich bardzo mnie wspierała i wspiera do chwili obecnej, część nie dowierzała, że ktokolwiek będzie chciał zamówić i nosić taką biżuterię. Do chwili obecnej słyszę echa słów, że przecież „tworzenie takiej biżuterii to nie jest prawdziwa praca, wróć na etat”.

Czy z biegiem czasu i rozwojem pasji te reakcje są podobne?

Aktualnie, gdy jakaś rolka z moją twórczością trafia w tzw. viral i widzi ją większe grono odbiorców to naturalne, że pojawiają się różnorodne opinie. Zdaję sobie sprawę, że biżuteria pamiątkowa to specyficzny rodzaj rękodzieła i może wywoływać mieszane odczucia – od zachwytu, po wzruszenie, kończąc na niesmaku czy dystansie. Na samym początku mojej twórczości przeczytałam komentarz, że „jestem obrzydliwa, bo zarabiam na śmierci zwierząt i wykorzystuje żałobę ludzi”. To taki rodzaj słów, który zapamiętuje się już do końca życia. Wiele miesięcy zajęła mi zmiana myślenia, że jest odwrotnie – pomagam ludziom choć odrobinę ukoić ból po utracie ukochanego pupila.

Z jaką historią najczęściej przychodzą do Ciebie klienci?

Dużo zależy od rodzaju pamiątki. W przypadku biżuterii z odciskiem noska lub łapki, to w większości przypadków jest to chęć posiadania pupila zawsze blisko siebie na obrączce czy naszyjniku. Biżuteria z futerkiem to najczęściej opowieść o stracie. To pewnego rodzaju spowiedź. Zdarza się, że razem z futerkiem Klienci wysyłają mi w przesyłce zdjęcia swoich zwierząt i listy. Te listy często nie są kierowane bezpośrednio do mnie, lecz do ich ukochanego pupila, który odszedł. To wspomnienie pięknych lub trudnych chwil, które razem przeszli, opis ich wyjątkowej relacji, niejednokrotnie prośby o wybaczenie, że ktoś musiał pozwolić odejść swojemu pupilowi. To słowa pełne nadziei, że ich przyjaciel biega teraz szczęśliwie i bez bólu za tęczowym mostem.

Miłość i przywiązanie zapisane w biżuterii

Biżuteria z futerkiem Trufly i Birby, autorka Kesja Szarawara 2

Jak wygląda pierwszy kontakt – czy ludzie piszą ostrożnie, długo zbierają się do wiadomości, a może od razu dzielą się swoją historią?

To zależy. Niektórzy piszą do mnie od razu, gdy ich pupil zachoruje lub odejdzie, niektórzy potrzebują czasu, aby się z tym oswoić. Miałam sytuacje, w których Klienci składali zamówienie, ale futerko lub odcisk łapki czy noska wysyłali mi dopiero wiele miesięcy później, bo wcześniej nie mieli przestrzeni i siły, aby nadać pamiątkę. Doskonale to rozumiem i zawsze cierpliwie czekam. Często dodaję na swoje social media zdjęcia pupili moich Klientów wraz z ich historią. To pewnego rodzaju uhonorowanie ich relacji, upamiętnienie przepięknej więzi, która ich łączy.

Czy pamiętasz wiadomość od klienta, która szczególnie Cię poruszyła? Co w niej było?

Nie potrafię wybrać jednej wiadomości. Każdy list czy mail od Klienta z historią jego pupila jest wyjątkowy i przepełniony emocjami. „Jest moją najpiękniejszą podróżą w życiu, psią wersją mnie”, „Jest dla mnie kimś więcej niż tylko psem… to moja bratnia dusza”, „Jest Iskierką, która wprowadza dużo szczęścia do naszego życia”, „Mam nadzieje, że dałam Ci szczęśliwe życie”, „Odszedł, a mieliśmy razem zdobyć świat”, „Dzień, w którym musiałyśmy się rozstać na zawsze, był dla mnie najgorszym koszmarem, który będzie mnie dręczył do końca życia”, „Byłam z Nim do samego końca”, „Była moim Słońcem przebijającym każdą chmurę nade mną”, „Była posiadaczką pięknych, maślanych oczu, pachnących popcornem łapek i słodkiego noska, którego w zwyczaju miałam całować na dzień dobry i dobranoc”, „Szukam pamiątek, rozpaczliwie próbując ją jakkolwiek przy sobie zatrzymać”, „Był moim przyjacielem. Moją najbezpieczniejszą relacją. Taką czystą, dobrą, bez oczekiwań”, „Spędziłeś ze mną 15 z 22 lat mojego życia, ale mam wrażenie, że to zawsze będzie za mało”, „Moje serce pękło na tysiące kawałków… to jest jak otchłań bez granic, w którą zapadam się codziennie”, „Ta paczka to 14 lat przyjaźni zebranej w kilka włosków znalezionych na płaszczu, w którym byłam na studniówce. Byłam zła, że jest ich aż tyle, a teraz jest ich za mało”, „Mam nadzieje, że tam, gdzie jesteś, niczego Ci nie brakuje i już nic Cię nie boli”.

W którym momencie pracy czujesz największy ciężar odpowiedzialności – kiedy dostajesz materiał, tworzysz czy oddajesz gotową pamiątkę?

Odpowiedzialność czuje od samego momentu kontaktu Klienta ze mną. Wiem, że często futerko to jedyna pamiątka, która została po jego pupilu i wiem, że nie mogę ich zawieźć. Mam specjalne miejsce w pracowni, gdzie każda przesyłka jest dokładnie podpisana i posegregowana. Tutaj nie ma miejsca na błędy. Nie mogę zgubić sierści. Nie mogę pomylić przesyłek. Nieprawidłowo zatopionego w żywicy futerka już nie odzyskam. Podobnie jest w przypadku biżuterii z odciskami – nie mogę pomieszać odcisków czy zniszczyć ich. W wielu przypadkach tych zwierząt już nie ma, więc pozyskanie futerka czy odciśnięcie ponowne noska nie jest możliwe. Ta odpowiedzialność przekłada się na dokładność, a dokładność nie pozwala mi tworzyć „szybko i hurtowo”. Dlatego jestem ogromnie wdzięczna moim Klientom za ich cierpliwość w oczekiwaniu na gotową biżuterię.

Jak wygląda chwila „oddania” biżuterii – czy klienci dzielą się reakcją?

Dostaję od Klientów zdjęcia, ciepłe wiadomości pełne wzruszeń, oznaczenia na social mediach. To jest chyba najpiękniejsza chwila dla każdego twórcy, gdy jego praca zostaje dostrzeżona i doceniona. To jest moment, w którym odczuwam pewnego rodzaju spełnienie zarówno jako człowiek, jako złotnik i jako miłośnik zwierząt.

Czy zdarza się, że Twoja rola wykracza poza rzemiosło i stajesz się dla klientów kimś w rodzaju powiernika ich historii?

Często piszemy o naszych pupilach, dzielimy się historiami, wymieniamy doświadczeniem. Jestem osobą pełną empatii, która czuje wyjątkową więź łączącą daną osobę z jej pupilem. Zwierzęta to ogromna część mojego życia. Niestety doświadczyłam też ich straty, dlatego jestem w stanie zrozumieć ból i żal po odejściu pupila odczuwane przez drugiego człowieka. Kiedyś dostałam od Klientki wiadomość, że widziała moje nagranie o historii powstania Leśnych Szeptów oraz odejściu mojego królika i dlatego zdecydowała się powierzyć futerko swojego zmarłego króliczka właśnie mnie. To jest ogromny zaszczyt, że mogę tworzyć biżuterię, która nosi w sobie tyle wspomnień, tyle emocji.

Miłość i przywiązanie zapisane w biżuterii

Biżuteria z futerkiem, Sandra Muras

Jak Ty sama radzisz sobie z emocjami, które niesie ta praca na co dzień?

Mogłabym napisać, że pracuję osiem godzin dziennie od poniedziałku do piątku, że wychodzę z pracowni i potrafię „wyłączyć emocje”, które mi towarzyszą podczas tworzenia, ale musiałabym skłamać. Moje życie prywatne i zawodowe się ze sobą łączą, przeplatają i uzupełniają wzajemnie. Bywają momenty trudniejsze, gdy kończę pracę, wychodzę z psem na spacer, ale cały czas moje myśli krążą wokół sytuacji, gdy np. Klient prosił o pilne nadanie przesyłki z masami do odcisków noska pupila, bo jego pies umiera i co jakiś czas sprawdzam status przesyłki, mając nadzieje, że paczka zdąży przyjść na czas. Gdy jadę na urlop to zawsze mam ze sobą w aucie zapasowe „zestawy startowe z masą” na wypadek, gdybym dostała sms z prośbą o pilną wysyłkę.
Miałam ostatnio smutną sytuację, gdy późnym wieczorem napisała do mnie Klientka z zapytaniem, czy mogę nadać jej przesyłkę z masą do odcisków noska z samego rana, ponieważ jej pies jest w ciężkim stanie i chciałaby zdążyć zrobić pamiątkę. Godzinę później dostałam wiadomość, że dziękuje za pomoc, niestety jest już za późno, pies odszedł. To są sytuacje, w których mimowolnie żal ściska serce, chociaż nigdy nie poznałam tego psiaka. Poznałam jednak uczucie straty i bardzo współczuję każdemu, kto również tego doświadcza. Mogłabym to „przepracować”, mogłabym postawić kreskę pomiędzy pracą a życiem prywatnym, ale szczerze? Nie chcę. To jakim człowiekiem jestem, to jakie emocje odczuwam, to z kim dziele moją codzienność, to jak wygląda moje życie prywatne, wpływa na Leśne Szepty i moją twórczość. Nie chcę tego zatracić.

Co zmieniło się w Twoim spojrzeniu na relację człowiek-zwierzę od czasu, gdy zaczęłaś tworzyć takie pamiątki?

Wcześniej, gdy nie miałam jeszcze pupila, zanim nie zaczęłam tworzyć pamiątkowej biżuterii, nie sądziłam, że można tak bardzo kochać zwierzę, że ta miłość jest taka czysta i bezinteresowna. Nie wierzyłam też, że zwierzęta zostawiają po sobie tak ogromną pustkę, której nie da się wypełnić. Gdy na co dzień obcuję z poczuciem straty, naprawdę doceniam fakt, że mogę być tu i teraz ze swoimi zwierzętami. I choć wiem, że kiedyś odejdą i złamią mi serce, to staram się zachować i zapamiętać te małe, wspaniałe momenty z nimi.

Bardzo dziękuję za tę szczerą i pełną uczuć (zarówno tych smutnych, jak i radosnych) rozmowę.

Ja również bardzo Ci dziękuję za możliwość opowiedzenia o emocjach, które towarzyszą mi na co dzień podczas pracy nad biżuterią pamiątkową. Przyznaję, że odpowiadając na pytania, uroniłam łzy wzruszenia. Dziękuję również moim najbliższym za nieustanne wsparcie oraz moim cudownym Klientom za ich pełne zaufanie.

Rozmawiała: Martyna Major