Strefa Twojego pupila - nowości i porady dotyczące zwierząt domowych

Kot kontra meble – czy można ich ze sobą pogodzić?

Kot kontra meble – czy można ich ze sobą pogodzić?

Chyba każdy z nas najbardziej lubi, gdy wnętrze naszego domu jest czyste i ładne. Czasem stylowe, pełne dekoracji, a czasem minimalistyczne. Niezależnie od tego niemal zawsze prędzej czy później pojawią się w nim elementy, takie jak: tekstylia skórzane i skóropodobne, welurowe, wełniane, zamszowe, a przy nich sporo drewna, wikliny lub słomianych dodatków. Wszystkie te meble mogą kusić koty domowe do użycia pazurków – by powczepiać się, powspinać i porozciągać. Co zatem zrobić, by zaledwie po kilku miesiącach nie zauważyć zniszczeń na dopiero co zakupionej kanapie?

 

Tekst opracowała: Agata Bladowska,

kocia behawiorystka, absolwentka uniwersytetu SWPS,

autorka bloga: kotwarszawski.pl,

fb.com/KotWarszawski

 

 

Znalezienie przyczyny zachowania – kluczowa kwestia

 

W świecie kociego behawioryzmu nic nie dzieje się bez przyczyny. Pracę nad kocim zachowaniem trzeba zacząć przede wszystkim od znalezienia powodów niszczenia mebli. Na drapanie czy podgryzanie przedmiotów może znaleźć się naprawdę wiele wytłumaczeń.  Poniżej omawiam te najczęściej występujące. 

 

Stan zdrowia ma ogromne znaczenie!

 

Już samo zapalenie dziąseł czy wymiana zębów mlecznych na stałe może pociągnąć kota do gryzienia czegoś, co nie jest do tego przeznaczone – na przykład rogów stolików kawowych, nóg od krzeseł – a to jeden z łagodniejszych scenariuszy. W takiej sytuacji należy wykluczyć mnóstwo różnych dolegliwości, czyli zabrać kota do lekarza weterynarii i porządnie go przebadać. Nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz organizmu. Chodzi zatem przede wszystkim o badanie krwi, ponieważ po nim może okazać się, że w celu dalszej diagnostyki potrzebne będzie na przykład USG jamy brzusznej. Warto pamiętać, że takie badania nie są niczym strasznym dla pupila – oczywiście przy odpowiednio łagodnym podejściu, nieopartym
na szarpaniu się ze zwierzęciem.

 

Terytorializm – jedna z silniejszych cech kota

 

Nie wszyscy mają świadomość, że terytorium bronione jest przede wszystkim przed przedstawicielami tego samego gatunku. Między innymi dlatego, ku częstemu zaskoczeniu opiekunów, kot może prędzej zaakceptować pojawienie się w domu psa niż innego kota. Nie oznacza to oczywiście, że udane „dokocenie” jest niemożliwe, lecz na pewno stanowi niemałe wyzwanie, do którego trzeba być dobrze przygotowanym, cierpliwym, wyrozumiałym. Należy postępować zgodnie z zasadami prawidłowego zapoznawania kotów. Jeśli kilka takich zasad. Jeśli zupełnie je zignorujemy, w naszym domu może powstać koci konflikt. Będzie on narastał z każdym dniem, w którym opiekunowie nie zajmą się nim i nie zaczną reagować na kocie sygnały. Im dłużej taka sytuacja będzie się utrzymywać, w tym większym stresie będą żyły koty, co jest bardzo niezdrowe dla ich psychiki i zdrowia fizycznego. Koty, które się nie akceptują, jeszcze zacieklej będą broniły swojego terytorium oraz wszelkich zasobów. Mogą to robić poprzez otwarty atak i przepędzanie osobników, ale również przez częstsze znaczenie terenu – na przykład pazurami, feromonami policzkowymi poprzez ocieranie się, a nawet oznaczanie terytorium moczem.

 

 

Poczucie satysfakcji i spełnianie podstawowych potrzeb

 

Poza zachowaniami, które są problematyczne i mogą być wynikiem dolegliwości zdrowotnych i/lub zaniedbań w kwestiach relacji pomiędzy zwierzętami, należy pamiętać, że skłonność do drapania jest do pewnego stopnia naturalna i wynika z kociego etogramu. U wszystkich kotów istnieje potrzeba „drapania” i nigdy nie wolno jej ograniczać (np. poprzez nałożenie nakładek ze sztucznego tworzywa na pazury). By kot mógł wypełnić tę potrzebę, trzeba zapewnić mu w domu odpowiednie narzędzia, czyli przede wszystkim drapaki. 

Jeśli drapaków będzie wystarczająco dużo i będą one różnorodne, to zminimalizujemy ryzyko zniszczenia naszej ulubionej kanapy. Na rynku pojawia się coraz więcej naprawdę dobrej jakości, wysokich i stabilnych drapaków, które nie zużyją się po roku użytkowania. W sklepach można też znaleźć dużo kartonowych i bardziej „materiałowych”, które będą stanowić świetne uzupełnienie tego największego, głównego drapaka. Przy okazji, nie musi on być typowym drapakiem z często niepodobającym się ludziom pluszem i prostymi słupkami – w Polsce powstaje coraz więcej firm, które wykonują kocie meble na wymiar, w tym takie służące
do drapania i przypominające prawdziwe drzewa, skonstruowane m.in. z prawdziwego jesionu! Jeśli więc gdzieś pojawi się kot, który taki materiał uwielbia i preferuje ponad wszystko, wystarczy cierpliwie przekierowywać go na drewno, z którym może wyczyniać, co tylko zechce.

kot drapie meble - co robić

Źródło: Pinterest – Woodside Cat Trees

Kwestia ustawienia takiego drapaka w atrakcyjnym dla kota miejscu, które jednocześnie odciągnie jego uwagę od czegoś innego (np. firanek), jest już mocno indywidualna i zależy od przestrzeni w konkretnym domu. Jeśli opiekunowi brakuje pomysłu na dobrą lokalizację warto zasięgnąć rady u behawiorysty specjalizującego się w kotach, który chętnie pomoże. Dodatkowo pomoże on zadbać o pozostałe, bardziej zaawansowane kwestie związane z czysto behawioralnym problemem niszczenia przedmiotów.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by wykonać w domu ściankę przeznaczoną tylko dla kotaz licznymi półkami na różnych wysokościach, hamakami i krótszymi słupkami do drapania, które można powiesić zarówno w pionie, jak i poziomie. Potrzeba wspinaczki jest u kotów równie silna, co skłonność do drapania i – co istotne – nie można jej wyeliminować. Stanowi bardzo ważny element chociażby w budowaniu pewności siebie w danym otoczeniu
i towarzystwie: czy to innych kotów, czy ludzi sobie znanych lub mniej znanych (np. dalsza rodzina przyjeżdżająca na święta).

À propos Świąt Bożego Narodzenia, przypominam o zabezpieczeniu choinek przed kotami! Liczne ozdoby i migające światełka mogą bardzo je kusić. Zdecydowanie bezpieczniej jest używać takich bombek i dodatków, które nie porażą prądem, nie stłuką się, nie zranią i nie będą migotać co chwila (takie migające światło może bardzo denerwować i niepokoić). Powinniśmy ponadto zachować ostrożność przy ozdobach… wielkanocnych! Dlatego, że mruczący domownik sam nie domyśli się, że figurki kurczaczków ze sztucznymi, kolorowymi piórkami, nie służą do polowania, albo, co gorsza, połknięcia. Nie chciałabym popsuć świątecznej frajdy, jedynie uczulam na przedmioty, które mogą okazać się niebezpieczne. Większość z nich, dla spokoju ducha, lepiej jest trzymać w ogóle poza zasięgiem ciekawskich, kocich łapek.

Oprócz drapaków i przynajmniej kilku dobrze dostępnych półek, warto zaopatrzyć się w feromony syntetyczne, które przypominają kotom te wydzielane przez nie osobiście. Gdy spryskamy nimi dany mebel, zwierzę odczyta go już jako „oznaczony” i będzie odczuwało mniejszą potrzebę wbicia w niego pazurów. Ostrzegam, że spray z feromonami absolutnie nie powinien być użyty na drapakach. W ten sposób zniechęcimy do nich nasze koty! Jednocześnie uspokajam, że feromony w sprayu nie są preparatem typu odstraszającego. To nie o to tutaj chodzi. Sztuczne feromony mogą po prostu przekonywać kota o tym, że drapaka nie trzeba
w zasadzie drapać. Osiągniemy więc efekt odwrotny, gdyż lekko zdezorientowane zwierzę zacznie interesować się wtedy naszymi meblami.

 

Nuda nie służy nikomu

 

Koty mogą w ocenie człowieka „niszczyć przedmioty” także w przypadku odczuwania nudy. Jeśli zrzucają wazony z komody lub drapią zasłony, a w momencie naszej reakcji przestają to robić, po czym kontynuują tę czynność, gdy wrócimy do pracy przy biurku – to może być znak, że poszukują uwagi swoich opiekunów. Warto upewnić się, czy daliśmy zwierzęciu jakieś zajęcie na czas naszej pracy, na przykład dostęp do zabawek interaktywnych i/lub na inteligencję, do mat węchowych, do ciekawych bodźców (jak widoki i zapachy na balkonie zabezpieczonym przed wypadnięciem). Wszystko to tylko kilka wskazówek, bowiem nic tak naprawdę nie zastąpi zabawy z żywym człowiekiem. Na nią również trzeba znaleźć czas, kot w samotności nie będzie długo się bawił. Potrzebuje nas, chce spędzać czas ze swoim opiekunem. Daje mu to radość, o czym pisałam w poprzednim artykule dla Magazynu Pupil
w kontekście pracy zdalnej :).

 

Meble mniej i bardziej odporne

 

Wracając do materiałów, istnieją na rynku takie, które są dosyć wytrzymałe względem kocich pazurów czy ostrych zębów. Nie stanowią one rozwiązania w przypadku trwającego problemu, którym należy się niezwłocznie zająć i rozważyć kwestie, które poruszyłam powyżej. Jednak wymiana starych kanap na właśnie takie bardziej odporne może okazać się pomocna dla uspokojenia nerwów właściciela. Nasze emocje są równie ważne, co emocje kotów, m.in. dlatego, że szybko udzielają się i mogą spotęgować napięcie, a nawet wywołać kocią frustrację. Koty domowe nie rozumieją wielu spraw z ludzkiego świata. Nie mają pojęcia, że dany przedmiot jest dla nas cenny, bo stanowi prezent od prababci. Dlatego też z dużym prawdopodobieństwem nie do końca pojmą, dlaczego nagle w odpowiedzi na ich zachowanie złościmy się lub przestajemy się do nich odzywać. Obrażanie się na kota nie jest dobrym pomysłem i może jeszcze mocniej zachęcić go do prób wymuszania uwagi. Zwierzak może się wręcz zaniepokoić niecodziennym zachowaniem swojego opiekuna, w konsekwencji ich relacja może się pogorszyć.
Musimy także wziąć pod uwagę fakt, że niektóre materiały będą szczególnie przyciągać kota.

Kot kontra meble – czy można ich ze sobą pogodzić?

Warto zadbać o drapaki, aby uchronić meble przed ostrymi pazurkami

Z kociego punktu widzenia nie ma niczego dziwnego w zainteresowaniu nielakierowanym, drewnianym i lekko popękanym stołkiem, jutowym chodniczkiem albo wiklinowym koszem. Kojarzą się one z naturą, więc zwierzę bardzo chętnie będzie wchodziło z nimi w interakcję. Ich obecność w domu nie jest zła i moją radą nie będzie tu wyrzucenie ich czy zamykanie pokoi przed kotem. Bardzo wiele zależy od progu ludzkiego zdenerwowania i tolerancji wobec takich zachowań. Czasem zdarza nam się zbyt poważnie traktować otoczenie, w którym żyjemy
i denerwować już przy samym lekkim otarciu się kota o coś. W takiej sytuacji warto popracować nad własnymi emocjami. Przypomnieć sobie, że mamy do czynienia z żywym zwierzęciem – członkiem naszej rodziny, a nie ozdobą domu, której wolno przebywać tylko w jednym miejscu.

 

Kwestia podłóg (i nie tylko)

 

Obecnie sama przygotowuję się już drugi raz do procesu wykończenia przyszłego domu, dzięki czemu ta kwestia szybko przypomniała o sobie podczas pisania tego artykułu. Choć widnieje jako ostatnia, to nie pozostaje mniej ważna. Wbrew pozorom, wokół samych podłóg kręci się sporo kocich problemów, jak na przykład zostawianie na nich moczu czy kału, drapanie celowe, drapanie przy bieganiu i zabawie. Tych sytuacji nie sposób uniknąć. Tak, nawet tych związanych z kuwetami. Choćbyśmy mieli zadbanego pod każdym względem kota, kochającego swoją kuwetę i żwirek, pewnego dnia choroba lub zwykłe starzenie się może sprawić, że załatwi się gdzie indziej.
Nie sposób policzyć, ilu opiekunów zgłaszało się do mnie z powodu coraz bardziej niszczejących paneli. Odrębną kwestią było tu zwlekanie z konsultacją behawioralną – czego absolutnie nie powinno się robić. Niestety, im dłużej zwierzę zachowuje się problematycznie, tym większe ryzyko, że to zachowanie wejdzie mu w nawyk! Tego z kolei nie jest już łatwo wyeliminować nawet najzdolniejszemu behawioryście. Pełne rozwiązanie problemu po długim zwlekaniu z podjęciem działań może okazać się wręcz niemożliwe.
Moja rada? Czasem warto wydać więcej pieniędzy na elementy, które będą używane bardzo często przez całe lata. Oszczędzanie na tego typu materiałach wykończeniowych domu szybko odbije się na nas, nawet jeśli nie mamy w domu zwierząt. Wiem o tym z własnego doświadczenia. Wszystko w naszym domu z czasem się zużywa, ale to, co będzie dobrej jakości, solidnie wykonane i dobrze zamontowane, zużyje się wolniej. Listwy, panele podłogowe, kafelki, drzwi, parapety – to rzeczy, do których dostęp ma nie tylko kot, ale także inni domownicy (w tym dzieci). Lepiej dobrze rozplanować koszty, inwestując w możliwie najtrwalsze produkty oraz sprawdzoną ekipę fachowców jeszcze zawczasu, niż potem martwić się przy jakimkolwiek, nawet najmniejszym wypadku w domu. Zapewniam, że dzięki temu będzie mniej nerwowych sytuacji, psujących humor każdego domownika.

Tekst opracowała: Agata Bladowska – kocia behawiorystka, absolwentka Uniwersytetu SWPS, autorka bloga: kotwarszawski.pl
FB: facebook.com/KotWarszawski

Artykuł z magazynu PUPIL numer 4(32)/2023