Strefa Twojego pupila - nowości i porady dotyczące zwierząt domowych

Od miłości do berneńskich psów pasterskich do parady „Tarnów w tricolorze”

Od miłości do berneńskich psów pasterskich do parady „Tarnów w tricolorze”

Co łączy berneńczyki, Tarnów i… błotną kąpiel, której właściciel nie zauważył?  „Tarnów w Tricolorze” to znacznie więcej niż parada – to trzy dni spotkań, przyjaźni, psich zawodów i wspólnej pasji. Rozmawiamy z Barbarą i Kingą Truty – organizatorkami zjazdu o tym, jak powstało wydarzenie, co dzieje się za jego kulisami i dlaczego na berneńczyka można się podobno zakochać na całe życie.

Rozmowa z pomysłodawczyniami i organizatorkami parady berneńczyków w Tarnowie – Barbarą i Kingą Truty

 

 

Za nami trzynasta edycja wydarzenia „Tarnów w tricolorze”, czyli Zjazdu Berneńczyków w Tarnowie. Czy pamiętają Panie, jak narodził się pomysł na organizację tego wydarzenia?

Do roku 2016 uczestniczyłyśmy kilkukrotnie w zjazdach berneńczyków w Dubiu pod Krakowem i w Tokarni oraz w Mysłowicach. Na ostatnim zjeździe w Tokarni organizatorka Marysia oznajmiła, że wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych i wznowi spotkania dopiero jak wróci. Zrodziła się wtedy myśl, że przez ten czas zjazdy zorganizujemy w Tarnowie. Marysia już jednak do Polski nie wróciła, a nam spodobała się organizacja spotkań berneńskich, więc zjazdy wpisały się na stałe w harmonogram imprez tarnowskich.

Od miłości do berneńskich psów pasterskich do parady „Tarnów w tricolorze”

Foto. archiwum prywatne

Co, Pań zdaniem, sprawia, że właściciele berneńskich psów pasterskich tak chętnie wracają na kolejne edycje zjazdu?

Dzięki takim spotkaniom tworzą się nowe znajomości i przyjaźnie, dołączają też osoby chętne do pomocy w organizacji wydarzenia. W każdym roku proponujemy nowe atrakcje, aby było ciekawie, a program był urozmaicony.

Jak zmieniło się wydarzenie przez te trzynaście lat? Czy dziś wygląda zupełnie inaczej niż podczas pierwszej edycji?

Pierwszy zjazd zorganizowałyśmy w 2017 roku. Do pandemii spotkania odbywały się dwa razy w roku: dwudniowy, z paradą w okolicach czerwca oraz bardziej kameralny we wrześniu. Natomiast od 2022 r. zjazdy są trzydniowe w okresie Bożego Ciała. Z roku na rok się rozwijamy, poprawiamy niedociągnięcia i dokładamy wszelkich starań, aby informacja o imprezie docierała do jeszcze większego grona odbiorców.

Organizacja imprezy dla kilkudziesięciu, a czasem nawet setek psów to ogromne przedsięwzięcie. Co jest największym wyzwaniem od strony organizacyjnej?

Zjazd organizujemy praktycznie przez cały rok. W pierwszej kolejności rezerwujemy miejsca noclegowe dla chętnych gości oraz ośrodek rekreacyjny na piknik rodzinny. Od grudnia/stycznia poszukujemy sponsorów i partnerów imprezy. Następnie wybieramy ciekawe miejsce na wycieczkę i osobiście sprawdzamy teren. Pierwszego dnia zjazdu potrzebne jest również miejsce, gdzie możemy się zatrzymać i coś zjeść. W związku z tym, że w drugim dniu odbywa się parada berneńczyków ulicami Tarnowa, musimy załatwić wszystkie formalności dotyczące trasy przemarszu w Zarządzie Dróg i Komunikacji, na Policji, w Straży Miejskiej. Rezerwujemy również miejsca w ogródkach przy restauracjach na płycie Rynku. Ponadto co roku zapraszamy różnych artystów dla uatrakcyjnienia pobytu na Rynku. Trzeci dzień to całodniowy piknik rodzinny z grillem, obiadem, zawodami, konkursami, prelekcjami. Każdego roku zapraszamy kogoś nowego do współpracy w realizacji planu tego dnia. Gdy przed zjazdem zaczynają przybywać do nas paczki od sponsorów, to następuje czas segregacji, pakowania pakietów powitalnych dla każdego psa i każdej rodziny oraz rozdzielania nagród za zawody. Wszystkie te działania wymagają dużego wkładu pracy, więc trudno jednoznacznie określić co jest największym wyzwaniem.

Berneńskie psy pasterskie słyną z łagodnego charakteru. Czy podczas zjazdów zdarzają się jednak sytuacje, które wymagają szczególnej uwagi organizatorów?

W zasadzie nie zdarzały się poważne konflikty pomiędzy psami. Każdy właściciel jest odpowiedzialny za swojego pupila, więc powinien przewidzieć ewentualne sytuacje, w których pies może czuć się niekomfortowo. Większość psów jest przyjaznych i na pikniku poruszają się swobodnie bez smyczy.

Od miłości do berneńskich psów pasterskich do parady „Tarnów w tricolorze”

Foto. archiwum prywatne

Jakie atrakcje podczas tegorocznej edycji cieszyły się największym zainteresowaniem?

Każdego roku dużym zainteresowaniem cieszy się sama parada berneńczyków, która przyciąga nie tylko właścicieli czworonogów, ale też mieszkańców miasta i okolic. Coraz więcej osób ubiera stroje szwajcarskie oraz przystraja psiaki, dlatego też korowód jest kolorowy i zwracający uwagę. W tym roku towarzyszyła nam Orkiestra Dęta Zakładu Górniczego z Jaworzna oraz po raz pierwszy kroczyła z nami maskotka zjazdu – Bernuś Tarnuś. Na pikniku zawsze najbardziej atrakcyjne są zawody psie oraz konkursy dla dzieci i dorosłych – w tym roku były to kule bule.

Czy zjazd to przede wszystkim spotkanie towarzyskie, czy także okazja do zdobycia wiedzy o zdrowiu, pielęgnacji i odpowiedzialnej hodowli berneńczyków?

Na zjazd przyjeżdżają stali bywalcy, ale też i osoby nowe, co nas bardzo cieszy. Jest to na pewno spotkanie towarzyskie, ale też okazja do pogłębienia swojej wiedzy o berneńczykach. Organizujemy prelekcje zoofizjoterapeutów, przedstawicieli firm produkujących karmy oraz firm ubezpieczeniowych dla psów. Uczestnikami zjazdu są również hodowcy, którzy chętnie dzielą się swoim doświadczeniem z innymi.

Przez wszystkie lata z pewnością wydarzyło się wiele wzruszających lub zabawnych historii. Czy jest jakaś anegdota, która szczególnie zapadła Pani w pamięć?

Wzruszającym momentem na pikniku jest zawsze przekazywanie opiekunom fotoobrazów ich psów, które w ciągu roku odeszły za Tęczowy Most. Natomiast zabawnym momentem bywa kąpiel błotna psa w stawiku, w szczególności, gdy właściciel tego nie zauważa. Podczas zawodów też zdarzają się śmieszne sytuacje – np. nasza Lavisia w konkursie Top Speed Dog przebyła tor spacerowym krokiem modelki, zajmując pierwsze miejsce od końca – nie pomogły nasze nawoływania i zachęcanie do przyspieszenia. Natomiast najstarsza uczestniczka, w tej samej konkurencji, po drodze zrobiła sobie postój na siku. W tym roku jedną z konkurencji był do pokonania tor przeszkód ze smaczkami i zabawkami – część piesków była zdecydowanie bardziej zainteresowana tymi rozpraszaczami niż dotarciem do opiekuna. Wspominamy również tor przeszkód sprzed kilku lat, kiedy do przejścia był tunel, a nie każdy psiak chciał do niego wejść – zdarzało się więc, że przeczołgał się przez niego właściciel.

Jakie cechy berneńskiego psa pasterskiego sprawiają, że jego miłośnicy tworzą tak zgraną i aktywną społeczność?

Berneńczyk to pies bardzo przyjacielski, towarzyski, rodzinny, ma dużą potrzebę przebywania przy człowieku. Świetnie też socjalizuje się z innymi psami i zwierzętami. Kiedy spotykamy właścicieli innych ras, to nieraz ubolewają, że takich spotkań nie mogliby zorganizować ze względu na charakter psów i ich nietolerancję do innych. Dlatego też cieszymy się, że nasze berneńczyki umożliwiają nam taką integrację psio-ludzką.

Czy świadomość właścicieli dotycząca zdrowia, żywienia i potrzeb tej rasy zmienia się z roku na rok?

Decydując się na berneńczyka, trzeba wiedzieć, że jest to rasa delikatna i chorowita – średnia wieku to ok. 8 lat, a wizyty u weterynarzy są kosztowne. Ale jeśli ktoś zakocha się w tej rasie, to często nie wyobraża sobie życia bez berneńskiego psa pasterskiego, który jest chodzącą miłością. Z roku na rok świadomość ludzi jest coraz większa – przyszli właściciele często długo poszukują odpowiedniej hodowli, zapoznają się z potrzebami rasy, czytają literaturę, zasięgają wiedzy u osób z większym doświadczeniem. Zdarzało nam się też osobiście wielokrotnie rozmawiać na te tematy z przyszłymi właścicielami berneńczyków. Również w mediach poruszane są zagadnienia dotyczące dobrostanu psów. My jeżdżąc na różnego rodzaju wyjazdy z naszymi psami, coraz częściej spotykamy się z możliwością wejścia razem z pupilami do restauracji, skansenów, muzeów. Jest również bogata oferta miejsc noclegowych z psami zarówno w hotelach, jak i domkach czy apartamentach.

Jakiej rady udzieliłaby Pani osobom, które marzą o berneńskim psie pasterskim i zastanawiają się, czy jest to rasa odpowiednia dla nich?

Przede wszystkim każdy musi się zastanowić, czy ma w ogóle czas dla psa. Berneńczyka nie można zostawić samego sobie, choćby na dużym podwórku. Dla niego najważniejsza jest rodzina. Szczeniaka od początku powinno się socjalizować, uczestniczyć z nim w zajęciach psiego przedszkola, a potem posłuszeństwa – wszystko po to, żeby razem tworzyć wspólną rodzinę pełną miłości i zaufania. Aktualnie mamy trzy berneńczyki (Lavisia, Bonita i Xenia), ale poprzednie cztery zachowywały się w ten sam sposób – gdzie byliśmy my, tam były i psy, czy to w domu, czy na ogrodzie. Podwórko służyło im tylko do załatwienia potrzeb fizjologicznych – spacer był dużo ciekawszy. Berneński pies pasterski to nie pies do kojca, a tym bardziej na łańcuch – o tym też powinni wiedzieć nowi właściciele. Tak więc zachęcamy do skrupulatnej analizy rasy poprzez czytanie i rozmowy z innymi właścicielami berneńczyków.

Na zakończenie – czy może już dziś zdradzić Pani plany związane z kolejną edycją Zjazdu Berneńczyków?

Przyszłoroczny XIV Tarnowski Zjazd Berneńczyków odbędzie się w dniach 27-29 maja, czyli tradycyjnie w okresie Bożego Ciała. Dla przyjezdnych zarezerwowane są już miejsca noclegowe, więc można się do nas zgłaszać. Sam plan ogólny nie ulega zmianie – w pierwszym dniu będzie wycieczka integracyjna, w drugim parada, a w trzecim piknik rodzinny. Nowe będą atrakcje poszczególnych dni – a co konkretnie, to niech to pozostanie niespodzianką.

Bardzo dziękuję za rozmowę i już zachęcam do wzięcia udziału w przyszłorocznym zjeździe.
Rozmawiała: Martyna Major

 

Artykuł z magazynu PUPIL numer 3(43)/2026